Maszt niezgody?

(Obrazek wyróżniający, znajdujący się przy zapowiedzi artykułu, ma charakter poglądowy i nie odzwierciedla wyglądu planowanego masztu.)

Wczoraj odbyło się spotkanie w świetlicy wiejskiej w Bierwieckiej Woli. Około 30 mieszkańców dyskutowało na temat obwieszczenia Wójta Gminy Jedlińsk, dotyczącego wszczęcia postępowania administracyjnego w sprawie budowy stacji bazowej telefonii komórkowej (tzw. „masztu”) w obrębie Bierwieckiej Woli, na działce nr 175.

Spotkanie otworzył sołtys Bogumił Cichocki. Pytał, czy gmina może sobie „ot, tak” postawić maszt i czy taki maszt nie wpływa na przykład na zdrowie mieszkańców. Następnie odezwał się Jan Gniadek (były radny z Bierwieckiej Woli), który zwrócił uwagę, że samo ogłoszenie było „zakamuflowane” na stronie Urzędu Gminy i trudno było je znaleźć. Powiedział, że termin zapoznania się ze sprawą jest krótki, bo upływa 23 czerwca. Dodał także, że działka, na której ma zostać postawiony maszt sieci komórkowej,  należy do radnego Roberta Rędzi. Spytał, czy negocjacje w tej sprawie nie mogły się odbyć publicznie.

Inni mieszkańcy także zwrócili uwagę, że społeczeństwo nie było poinformowane o planowanej inwestycji. Niektórzy wyrazili zdziwienie taką sytuacją, ponieważ radny zazwyczaj informuje o różnych działaniach gminy, a o tym akurat nie poinformował – nawet własnych sąsiadów. Jeden z mieszkańców stwierdził, że ponieważ jest to inwestycja na działce radnego, on będzie miał z tego korzyści finansowe. Zaproponował także, czy można ją zrealizować dalej od zabudowań. Mieszkańcy byli zbulwersowani tym, że radny, który ma swoje zasługi dla sołectwa, ani słowem nie wspomniał im o inwestycji.

Niektórzy pytali, czy taki maszt wpływa na zdrowie osób, które mieszkają niedaleko. Jan Gniadek cytował fragment artykułu prasowego, z którego wynikało, że maszt może wpływać na zdrowie, np. na układ nerwowy lub krwionośny bądź też nawet powodować rozwój nowotworów. Jednak inny obywatel gminy wspomniał, że nie ma oficjalnie żadnych dowodów na taki wpływ masztów „komórkowych” na zdrowie. Inny mieszkaniec zwrócił uwagę, że zagranicą nikomu tego typu maszty nie przeszkadzają.

Niektórzy sugerowali, aby tę inwestycję – która jest istotna ze względu na słaby zasięg sieci komórkowej w sołectwie – zrealizować w miejscu nieco oddalonym od zabudowań.

Żona radnego opisała, jak doszło do inwestycji. Wspomniała, że 5 lat temu wystąpiła z prośbą o polepszenie zasięgu. Rok temu przyjechał pracownik firmy Orange, który spytał, czy ktoś z miejscowych nie chciałby mieć nadajnika na działce. Z relacji Pani Elżbiety wynika, że po wykonaniu pomiarów człowiek ów to właśnie ją spytał, czy nie chciałaby masztu, na co wyraziła zgodę. Sołtys Bogumił Cichocki stwierdził, że według niego nie do końca odpowiada to prawdzie, gdyż on sam rozmawiał z firmą Orange i zaproponował kontakt około 2 miesięcy temu, ale nikt się do niego nie odezwał. Sołtys wspomniał, że zastanawiał się, czy maszt nie może powstać na działce np. przy świetlicy, wówczas pieniądze mogłyby iść na świetlicę służącą całej miejscowości.

Mieszkańcy chcieli wiedzieć, czy w związku z utratą wartości gruntów znajdujących się w sąsiedztwie inwestycji, nie lepiej byłoby umieścić maszt przy wiatrakach lub przy lesie. Jednocześnie niektórzy kilka razy pytali radnego Roberta Rędzię, dlaczego ludzie, którzy sąsiadują z działką, na której ma stanąć maszt, nie zostali przez niego wcześniej poinformowani. Zebrani na spotkaniu zwracali też uwagę, że na stronie internetowej Urzędu Gminy nie da się znaleźć informacji o tym, gdzie ta inwestycja ma być realizowana. Jeden z mieszkańców zasugerował, że radny chciał po cichu „załatwić” sobie korzystną inwestycję, gdyż ma w tym interes. Sołtys Cichocki starał się takie głosy tonować. Jednak ten sam pan stwierdził, że w takim razie niech maszt stanie u niego na działce, a nie w centrum wsi.

Inna mieszkanka spytała, czy jeśli zebrani na spotkaniu wyrażą swój sprzeciw wobec inwestycji, to czy radny ten sprzeciw poprze? Radny Robert Rędzia zaczął odpowiadać na pytania, mówiąc, że wiatraki wybudowano i postawiono zgodnie z obowiązującym wówczas prawem. Dodał, że poprzedni sekretarz Włodzimierz Dłużewski schował informacje o wiatrakach do teczki, przez co ludzie nie wiedzieli, że taka inwestycja ma być zrealizowana. Ponieważ obecni na spotkaniu mu przerwali i stwierdzili, że nie o wiatrakach tu mowa, tylko o maszcie sieci telefonii komórkowej, radny stwierdził, że to sołtys Cichocki odpowiada za udzielenie informacji mieszkańcom.

Radny Rędzia opowiadał, że ponieważ w sołectwie jest słaby zasięg komórkowy, poprosił sieć komórkową o wzmocnienie sygnału. W końcu firma komórkowa przyjechała i okazała zainteresowanie działką. Radny podkreślał, że z dokumentacją można było się zapoznać, na co zebrani mu odpowiedzieli, że nie mieli do niej dostępu. Mieszkańcy potwierdzili, że sołtys informację zamieścił (sołtys nie pamiętał, którego dokładnie dnia i obiecał to sprawdzić) i zwołał zebranie.

Następnie Robert Rędzia zwrócił się do Jana Gniadka z zarzutem, że tamten był tyle lat radnym i co zrobił przez ten czas. Sołtys Cichocki przerwał mu i stwierdził, że to nie miejsce, aby wyciągać sobie „brudy” z przeszłości. Radny Rędzia powiedział, że jeden z wiatraków należy do (byłego wójta) Walczaka. Jan Gniadek odpowiedział mu, że wiatraki należą do 4 księży z Lichenia.

Radny Rędzia poinformował, że wstępnie planowano maszt o wysokości 30 metrów, a ostatecznie zdecydowano się na maszt o wysokości 39 metrów. Anteny będą z „pochyłem” na 3 stopnie, więc najbardziej szkodliwe promieniowanie będzie w promieniu 200 m. Mieszkanka Bierwieckiej Woli zapytała, co z tymi ludźmi, którzy mieszkają w tym promieniu – jak oni skorzystają na inwestycji.

Ponownie pojawiła się kwestia, żeby wspólnie wybrać teren najlepszy na taką inwestycję, aby każdy z niej skorzystał i aby nie przeszkadzała innym mieszkańcom. Niektórzy zwracali uwagę, że najważniejsze jest, aby cała wieś na tym „ugrała”, a nie tylko jeden gospodarz. Jedna z mieszkanek wprost zwróciła się do radnego Roberta Rędzi mówiąc, że rozumie, że chciał wykorzystać to, że ma działkę, ale tym razem mu się nie udało. Radny Rędzia odpowiedział, że jeden wiatrak należy do Walczaka, na co niektórzy obecni zaczęli się śmiać. Ostatecznie zdecydowano, że 22 czerwca sołtys Bogumił Cichocki złoży do Urzędu Gminy petycję ze sprzeciwem wobec tej inwestycji. W momencie zakończenia spotkania petycję podpisały 24 osoby.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *